Emilia Komarnicka: lubię takie klimaty

Emilia Komarnicka, czyli serialowa Monika (fot. Jan Bogacz/TVP)
– Monika jest postacią niejednoznaczną, ale lubię ją za odwagę i energię. Mam nadzieję, że i widzowie ją polubią – mówi Emilia Komarnicka o swojej roli w serialu „Ranczo”.

W popularnych serialach czas na nowe postacie. W „Ranczu” padło na Panią. W Wilkowyjach pojawia się grana przez Panią Monika. W jakim celu?

– Monika jest agentką sztuki i interesuje się twórczością Kusego.

A samym Kusym też?

– Ma cele zawodowe, więc interesuje się nim jako artystą i oczytanym, inteligentnym człowiekiem. Jako mężczyzną – nie. Ale kto wie, co może stać się w przyszłości?

Jaki charakter ma Monika?

– Jest odważna, bezkompromisowa, idzie do celu, można powiedzieć, „po trupach”…

Czyli jest negatywną postacią?

– Niejednoznaczną, ale lubię ją właśnie za odwagę i energię. Mam nadzieję, że i widzowie ja polubią.

Mieszkała Pani dotąd w Gdańsku i właśnie przeprowadza się Pani do Warszawy. Odpowiadają Pani wiejskie klimaty „Rancza”?

– Mój wątek ograniczony jest do dworku Amerykanki, więc nie wchodzę moją rolą w całe życie Wilkowyj. Lubię takie klimaty, kiedy można boso chodzić po trawie, ale tylko na chwilę, powiedzmy – na kilka dni. Szybko jednak zaczyna mi brakować tempa życia miejskiego. Z drugiej strony jednak wychowałam się na wsi, w domu z ogrodem, trochę podobnym do serialowego, więc to dla mnie dość naturalne środowisko. Jednak w wielkim mieście Warszawie czuje się znakomicie, najlepiej.
 
Znała Pani „Ranczo” przed otrzymaniem w nim roli?

– Tak, oglądałam sporo odcinków. Podobał mi się w nim sposób opowiadania, poetyka, jego humorystyczny charakter. W domu oglądałam go z rodzicami i dziadkami.

Dziękujemy za rozmowę.


Rozmawiali: Krzysztof Lubczyński i Paweł Pietruszkiewicz