Bartłomiej Magdziarz: artysta z misją

Bartłomiej Magdziarz gra w serialu postać Łukasza (fot. Jan Bogacz/TVP)
– Łukasz, kolejny kandydat na zięcia Wójta, trafia na moment, gdy wszyscy w tym domu przeżywają swój mikrodramat – mówi o swojej roli w serialu „Ranczo” Bartłomiej Magdziarz.

Pana postać wchodzi do „Rancza” po długim okresie jego trwania. Proszę ją przedstawić…

– To Łukasz, kandydat na kolejną ofiarę lub kolejnego „oprawcę” Klaudii. To typ zięcia in spe, którego Wójt jeszcze nie przerabiał – artysta z misją, czyli coś najgorszego, co może się przydarzyć. Ktoś z wolą zmiany świata. Jednocześnie Łukasz ma jakieś wewnętrzne, ukryte życie, nie do końca jasne.

Co Łukasz zastaje pojawiając się w domu Wójta?

– Trafia na moment, gdy każdy z domowników przeżywa swój mikrodramat i każdy chciałby zająć się samym sobą, ale nie może, bo te mikrodramaty się na siebie nakładają. Myślę, że to sytuacja bardzo dobrze rozpoznawalna przez widzów. Zwykle bowiem tak jest, że gdy się wszystko wali i chcemy, żeby nasze było na wierzchu, to nie jest na wierzchu.

Wszedł Pan w postać i w klimat serialu przygotowany przez oglądanie go jako widz czy też nie?
 
– Należę do tej szerokiej grupy aktorów, którzy prawie nie oglądają telewizji, ale ponieważ „Ranczo” jest fenomenem, to trudno było nie „załapać się” na jakiś odcinek, a poza tym zaczynając pracę obejrzałem kilka odcinków, a także wcześniej niejednokrotnie pracowałem z ludźmi, którzy tworzą ten serial. Atmosfera pracy na planie była niemal rodzinna, choć na początku, bardzo krótko odczuwałem „syndrom poborowego”, w momencie wchodzenia w system, który doskonale działa, a każdy jego tryb czuje się dobrze i wie co ma robić. Wystarczył jednak kilkugodzinny spacer po planie z przewodnikiem i poczułem się jakbym tu był od dawna.

Na co położył Pan akcent w graniu tej postaci?

– Nie wchodziłem głęboko w rzeczywistość serialową, lecz koncentrowałem się na „potencjometrze” środków aktorskich, na finezji dowcipu. Przede wszystkim jednak zdałem się na Wojtka Adamczyka, reżysera, który pracuje bardzo metodycznie i bardzo dobrze prowadzi aktorów.

Myśli Pan, że widzom spodoba się ta postać?

– Jestem pod tym względem optymistą, bo i wątek i postać są wdzięczne.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Krzysztof Lubczyński i Paweł Pietruszkiewicz